You are currently viewing Co z rodzinami patologicznymi w edukacji nieobowiązkowej?

Co z rodzinami patologicznymi w edukacji nieobowiązkowej?

Bardzo częstym argumentem przeciwko edukacji PAN jest następujące twierdzenie: “Jeśli edukacja będzie nieobowiązkowa, to rodziny dysfunkcyjne i patologiczne nie poślą dzieci do szkoły i będą te dzieci dręczyć w domu. Edukacja obowiązkowa gwarantuje to, że dziecko ma szansę wyrwać się z patologii”.

Jedna z definicji patologii brzmi następująco: zjawisko społeczne będące zagrożeniem dla życia społecznego, jego porządku i rozwoju, np. przestępczość, alkoholizm, narkomania. Jak dobrze rozumiem, są pewne rodziny, które przekazują swoim dzieciom wcześniej wymienione wartości i że problemem jest to, że gdy rodzic nie będzie musiał posłać dziecka do szkoły, to jego nie pośle i będzie mu przekazywało złe wartości przez cały czas. To dlatego edukacja obowiązkowa ma być ratunkiem dla tych osób.

Ratunkiem dla osób z rodzin patologicznych jest obecnie przede wszystkim kodeks rodzinny i opiekuńczy. Jeśli dziecku jest robiona krzywda, to jasne jest, że ktoś powinien na to zareagować. Ale dlaczego szkoła miałaby zwalczać patologie? Podam kilka powodów, że szkoła patologii nie likwiduje, a je tworzy.

  1. Przymus szkolny sprawia, że osoba, która dokucza innym uczniom, nie może w sposób bezpośredni zostać wywalona. Może zostać przeniesiona do innej szkoły, natomiast tym musi zająć się szkoła, w której jest obecnie. Papierologia zniechęca szkoły do przenoszenia patologicznych uczniów do innych szkół. A jeśli już ta osoba zostanie przeniesiona do innej szkoły, to w tej szkole też będzie szerzyła patologie. Jedynym wyjściem jest wysłanie osoby patologicznej do ośrodka wychowawczego lub poprawczaka, gdzie również może szerzyć patologie. Czy osoba, która jawnie sprzeciwia się nauce w szkole, powinna być do takiej nauki zmuszana? Nawet jeśli uda się zmusić ją do tego, to popatrzmy, jakie to kosztowne. Najlepszym rozwiązaniem byłaby edukacja nieobowiązkowa, gdzie szkoła może bez problemu wywalić taką osobę ze szkoły i nikt problemu z tego nie zrobi.
  2. W szkole spotykają się młode osoby, które zaczynają palić, pić alkohol czy brać używki. A ponieważ szkoła nie może w sposób bezpośredni wyrzucić takich osób, to takie zachowania zostają rozprzestrzeniane właśnie w szkole. Przymus szkolny sprawia, że osoba z góry musi dostać jakiekolwiek wykształcenie, więc nie ważne, jak w szkole będzie się zachowywała, dostanie papierek, który może wykorzystać w CV. Prywatne i nieobowiązkowe szkoły w trosce o wartość swojego dyplomu, takie osoby by wyrzucały od razu.
  3. Kiedy szkoła zabiera młodym ludziom, załóżmy, 10 godzin z dnia i osobie tej pozostaje 5 godzin czasu wolnego, to czy będzie ona miała siły i ochotę realizować swoje pasje czy raczej będzie wolała uciec od szkolnych problemów w stronę różnych używek? Jest to pytanie retoryczne, ponieważ nie jestem w stanie tej tezy w żaden sposób udowodnić, natomiast teza wydaje się logiczna.

Szkoła jest więc patologiogenną instytucją. Wynika to z mechanizmu, w jakim działają wszystkie przymusowe placówki. Mechanizm ten działa w taki sposób: wszystkie osoby objęte obowiązkiem szkolnym (ok. 4,6 mln osób) muszą pójść do jakiejkolwiek szkoły -> wśród tych osób znajdują się również osoby patologiczne -> osoby, które nie są patologiczne są narażone na wciągnięcie się w patologie. I tak w kółko – póki edukację mamy obowiązkową, patologia się szerzy.

Możesz powiedzieć, że nawet jeśli dzięki edukacji nieobowiązkowej uda nam się zlikwidować patologie w szkołach, to nie zlikwidujemy ich w ogóle. Dobra uwaga. SUSSEN nie zajmuje się poprawą sytuacji rodzin, tylko naprawą szkolnictwa. Patologie będą istnieć tak czy siak, natomiast moja teza jest taka, że szkoła owe patologie tworzy. Nie możemy w imię jakiegoś procenta rodzin patologicznych, więzić wszystkich w szkołach. To tak jakbyśmy mieli zakładać wszystkim kajdanki, bo jest jakaś grupa morderców w społeczeństwie. Gdy edukacja będzie nieobowiązkowa, to patologia w szkołach nie będzie się szerzyć, bo to nie będzie opłacalne dla szkół.

Konkludując: nie mamy dowodu, jakoby szkoła wyrywała z patologii lub w nie wpędzała. Są zapewne osoby, które jasno określą, że dzięki szkole wyrwali się z patologii. Ja natomiast znam osoby, które przez szkołę uzależniły się od wielu używek. Jeśli w więzieniu znalazłbym miłość życia, nie oznacza to przecież, że wszystkich powinniśmy wsadzać do więzień. Tak samo jednostkowe przykłady osób, które zostały dzięki szkole wyrwane z patologii nie dowodzą zasadności przymusu szkolnego. Zniesienie przymusu szkolnego sumarycznie zmniejszy ilość patologii w społeczeństwie, natomiast patologie, które zostaną, można likwidować na mocy prawa rodzinnego i opiekuńczego.

Kacper Borys

#SUSSEN #WolnaEdukacja #EdukacjaPAN

0 0 polubienia
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
7 komentarzy
Wczytaj odpowiedzi
Zobacz wszystkie komentarze
Renata
27 września 2022 04:45

Jeżeli nie będzie obowiązku szkolnego i nie stworzy się uprzednio systemu kontroli i opieki dla dzieci ze środowisk patologicznych a także obszarów bezrobocia to wróci to, dlaczego ów obowiązek ustalono. Może ustąpi niewola szkolna ale jednocześnie wystąpi prawdziwe niewolnictwo. Dzieci będą wykorzystywane do niewolniczej pracy i prostytucji, zwiększy się także liczba dzieci uprowadzanych i sprzedawanych ponieważ trudniej będzie monitorować ich znikanie. Proceder ten będzie dużo łatwiej ukryć, ponieważ rodzice z patologicznych środowisk ze względu na interes będą chronić przestępców podobnie jak policja. Zdjęcie przymusu szkolnego – zdecydowanie tak ale trzeba będzie wymyślić skuteczny system ochrony dzieci i młodocianych. Trudno wyobrazić sobie co by to mogło być w obecnym systemie władzy . Przypominają mi się tu dzieci cygańskie, które z niewiadomych powodów przemieszczają się po Warszawie i żebrzą w czasie przeznaczonym na naukę. Są wolne od przymusu szkolnego jednocześnie niewolniczo pracując i będąc niewolnikami swoich opiekunów.

patopolska
11 lutego 2022 10:51

Tak czytam, czytam i się zastanawiam, ile lat ma autor tego typu dziwactw.
Jedną z rolą szkół jest socjalizacja. Dzieci w szkole mają styczność z rówieśnikami, nauczycielami, pedagogami, i tam właśnie wpaja się dzieciom odpowiednie zachowania.
Kolejną sprawą jest wyrywanie lub wpędzanie w patologie. Szkoła daje narzędzia które potem pomagają na rynku pracy, a przez perspektywę lepszego życia ludzi mniej ciągnie w patologie. Dodatkowo szkoły uczą podstaw logiki, i myślenia krytycznego, przez co dzieci są potem mniej podatne na szurskie brednie, demagogie i głupoty.
Nasz system edukacji nie jest dobry, ale to nie powód by iść w wizje kononiwcza.
> szkoła owe patologie tworzy.
Nie. To po prostu durna teza. Patologie się wynosi z domu, ze środowiska, z otoczenia, a szkoła pomaga się dzieciom wyrywać z patologii. Czy dzieci w szkole także zaczynają palić, czasem pić, i imprezować? Tak, bo to taki wiek, i wpływ rówieśników. Jeśli odciąć takim dzieciom dostęp do szkół, to dalej będą ćpać, bawić się ale na osiedlach, w parkach, i na stadionach, gdzie wciąż będą miały wpływ na innych, często nawet dużo dużo większy, bo patologia zamknięta w swojej bańce, bez pomocy, się tylko będzie powiększać, popatrz na społeczność Romów którą się izoluje w ten sposób, wcale im się tam nie poprawia. To samo z polakami z patologicznych osiedli, bieda się roznosi i szerzy, bo ćpanie jest jest przyjemne, beztroskie życie jest przyjemne, a takich ludzi spotkasz nie tylko w szkole, ale i w klubie, na przystanku, na osiedlu, w autobusie, w sklepie…
Szkoda dzieciom z patologii daje nadzieje na przerwanie błędnego koła biedy i patologii. Więc całe społeczeństwo na tym korzysta. Nie możemy poświęcać dobra społeczeństwa i większości, dla jakiejś garstki oskarków których boli to, że ktoś obok pali papierosy na przerwie.

ps. PAN to skrót od Polskiej Akademii Nauk. Błędnie stosujecie ten skrót.